Moja lista muzyczna

środa, 19 sierpnia 2015

Rozdział 88 - Przepowiednia i wyjaśnienia

- Co się stało? - spytał jeden z byłych demonów jakby otrząsając się z transu i rozglądając się dookoła. Na jego pytanie odpowiedziała Alina stając tuż przed elfami i byłymi demonami (jej oczy wciąż miały barwę błękitu):
- Doman Salvatore został pokonany i unieszkodliwiony... - wszystkich zgromadzonych zaskoczyła i uradowała ta wiadomość. - ...jednak może kiedyś wrócić... - wszyscy zamilkli. - ...Lecz nie spoczywajcie na laurach. Trzeba się już teraz porządnie szykować na przybycie Mistrza Mistrzów... - teraz zwróciła się do Harry'ego: - ...Wybrańcze, jestem rada, że ty i twoi przyjaciele oraz rodzina stosowaliście się do moich rad i przepowiedni przez ostatnie lata. Dziękuję ci za to. Zanim jednak odejdę chcę cię ostrzec. Uważaj na tych, co nie są godni zaufania. Ostrożnie wybieraj przyjaciół i sojuszników. Poczekaj na tą co może go wyczuć. - oświadczyła.
- Mówisz o dziedziczce Slytherina nie mająca nic wspólnego z Voldemortem? - spytał Harry.
- Tak, Wybrańcze. Dam ci znać, gdy się narodzi. Jeszcze się odezwę. Do zobaczenia. - po tych słowach oczy dziewczyny zmieniły się i powróciły do normalnego stanu, a Alina upadła nieprzytomna.
- Alina! - zawołał ponownie Harry rzucając się ku niej. Merlin pierwszy podbiegł do Gryfonki. W ostatniej chwili udaremnił upadek. Położył ją delikatnie na ziemi.
- Nic jej nie jest. Jest tylko nieprzytomna. - oświadczył z uśmiechem.
- Alino, obudź się, proszę. - prosił Harry potrząsając nią lekko. Ledwo Harry wypowiedział jej imię, gdy czarnowłosa ocknęła się. Dziwne było to, że jej oczy, nie tylko źrenice, ale i białka, wciąż były błękitne. Przemówiła tym samym, co wcześniej głosem, ale tym razem monotonnym, jakby nie widziała nikogo na dziedzińcu:
- "Oto w końcu Mroczny Lord został unieszkodliwiony! Lecz nie spoczywajcie na laurach! Wkrótce staniecie przed wyzwaniem przekraczające wasze możliwości. Złączcie Pierścienie Mocy, by dać Wybrańcowi Losu I Przeznaczenia potęgę Mocy Ośmiu Planet, aby otrzymał siłę równą swemu przyszłemu Ja. Pierścień Slytherina musi mieć właściciela... Znajdzie osobę o innej idei, ale znającą mowę węży!" - Po tych słowach znowu zemdlała.
- Co to było? - spytał jeden z elfów. Na odpowiedź elfa odpowiedział... Percy.
- Proroctwo. - szepnął.
- Co takiego? Jak to możliwe by także Alina była medium? - spytał Merlin.
- Nie umiem tego dokładniej wyjaśnić, mistrzu. Wszystko wskazuje iż to Alina Anderson jest Losem Przeznaczenia. To ona dawała nam przesłania poprzez Reginę, Agnes, Jacka i matkę Aliny - Julie. Odpowiedź była tak blisko. Alina tak rzadko z nami rozmawiała i nie powiedziała kim tak na prawdę jest. - szepnął jakby nic i nikogo nie widział wpatrując się w nieprzytomną dziewczynę.
- Ale jak to możliwe, by ona była tym całym Losem? - spytał Matt.
- Dlatego, że sam Los Przeznaczenia ujawnia się w ludzkiej postaci dopiero w trudnych czasach. - odezwał się Anioł.
- W jednym pokoleniu czarodziei ukazuje się tym, co są dobrzy i splata ich losy. - dodał diabeł. Wszyscy na nich spojrzeli.
- Przemawia tylko przed tymi, których dotyczyło dane proroctwo lub jego bliskich. - wtórował im Percy. Nagle Alina poruszyła się. Wszyscy na nią spojrzeli. Dziewczyna otworzyła lekko oczy i rozejrzała się nieprzytomnie.
- Gdzie... gdzie ja jetem? - spytała słabym głosem. Harry zauważył, że źrenice jej oczu przybrały dawny kolor.
- Alina, nic ci nie jest? - spytał Harry pomagając jej wstać.
- Nie. Co się stało?... - stanęła pewniej na nogach i rozejrzała się po dziedzińcu. - ...Czemu jest tylu tu tylu ludzi i czemu księżyc jest niebieski? - zadawała pytanie za pytaniem. Wszyscy milczeli. W końcu Anioł stanął przed nią.
- Panienko Alino, jaką rzecz zapamiętałaś przed zaśnięciem? - zapytał.
- Eee... Pamiętam, że leżałam w swoim łóżku i spałam. Obudził mnie hałas z zewnątrz, a potem usłyszałam dźwięk otwieranych dużych i ciężkich drzwi. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam te dziwne Wrota, a potem spojrzałam na księżyc. Świecił tak jasnym blaskiem, że mógłby być słońcem, gdyby nie noc i gwiazdy. I chyba straciłam przytomność. - mówiła. Percy spojrzał na Anioła i Diabła. Skinęli jednocześnie porozumiewawczo głowami. Percy stanął obok Anioła i oznajmił:
- Alino, chciałbym ciebie o coś spytać.
- Słucham?
- Powiedz, czy w twojej rodzinie, obojętnie czy czarodziei lub Mugoli ktoś miał dar jasnowidzenia? - spytał.
- Cóż... nie jestem pewna, ale w czasach mojego pradziadka jego kuzynka przewidywała przyszłość. Poza tym moja matka była medium. - odparła.
- Jak się nazywała ta kuzynka? - spytał Harry.
- Melinda Gordon. - odparła Alina. Wszyscy, a szczególnie Percy, Harry, Elyon i Noyle zamarli.
- Linda?... - zdziwił się Percy. - ...To ona...
- Linda była medium? - spytała Minerwa, która stała obok Matta. Wszyscy spojrzeli w jej stronę.
- Najwyraźniej... - potwierdziła Alina. - ...Ale co ja mam z tym wspólnego? - spytała.
- Cóż, panno Anderson... - odezwał się Diabeł. - ...Proroctwa Jacoba Pottera zaczęły się uaktywniać, gdy twój ojciec został porwany i uwieziony, a ty zamieszkałaś z Ashem Wilsonem w dawnym domu Potterów . - oświadczył.
- Nie bardzo rozumiem.
- Mówimy ci o tym... - wtrącił się Percy. - ...dlatego, że od tamtego dnia zaczęłaś nie tylko dowiadywać się o wielu sprawach o naszej przeszłości, ale także zaczęłaś nieświadomie przekazywać nam wiadomości w postaci proroctw... - wyjaśnił. - ...Informowałaś nas co mamy zrobić w danym momencie, miejscu i co się stanie za parę lat, a także ostrzegałaś nas o przybyciu Mistrza Mistrzów. Pokrótce mówiąc: W twojej duszy jest moc o niespotykanej sile, która uaktywnia się w trudnych czasach. Jesteś Losem Przeznaczenia. To dlatego w przepowiedni twojej matki została wspomniana "Anielica co jej matką jest". - wyjaśnił.
- Najwyraźniej tę moc odziedziczyłaś po mojej przyjaciółce Melindzie. - powiedziała Minerwa.
- Ja? Losem Przeznaczenia? - zdziwiła się Alina patrząc na wszystkich. Percy kiwnął głową.
- Przypuszczam, że przez cały rok, co jakiś czas zapadałaś w krótkie transy przekazując nam poprzez inne osoby wiadomości i przepowiednie. A nie dawno sama wypowiedziałaś przepowiednię i rozmawiałaś tu z nami. - oświadczyła Elyon.
- Niewiarygodne... - wyszeptała Alina. - ...Jestem Losem Przeznaczenia... - na chwilę zapadło milczenie. - ...Czy jeszcze kiedykolwiek wypowiem jakieś proroctwo? - spytała.
- Tak. Powiedziałaś, że rada jesteś, że usłuchaliśmy twoich rad wciągu ostatnich lat. Podziękowałaś nam oraz ostrzegłaś nas byśmy uważnie wybierali przyjaciół i sojuszników. Dodałaś, że mamy czekać na tą, która będzie posiadała dar odróżniania mocy Mistrza Mistrzów. Potem wypowiedziałaś proroctwo. - wyjaśnił Harry, a potem wyrecytował przepowiednię.
- Niewiarygodne. To naprawdę niesamowite! - zawoła.
- Ekhm. Panie Potter. - odezwał się Diabeł. Ten spojrzał na niego.
- Słucham?
- Słyszałem, że otrzymałeś moc piekieł od Raiku, która połączyła ją poprzez moje siostry. - oświadczył.
- Ja... tego... Tak, chyba tak właśnie jest... - odparł zaskoczony samym faktem, że taki gość się do niego odezwał. Zresztą mógł się tego po nim spodziewać. Dopiero po kilku sekundach dotarły do niego dwa ostatnie słowa. - ...Zaraz, zaraz. Chwila. Powiedział pan "siostry"? - zdziwił się.
- Zgadza się. Noyle i Eylon są moimi młodszymi siostrami. Ty otrzymałeś moc wzywania Elyon dzięki połączeniu mocy twojego rodzeństwa i Matthew Evansa, czyli waszego dziadka. Wtedy ją otrzymałeś. - wyjaśnił Diabeł.
- A dzięki siostrom Trudeau... - wtrącił się Percy. - ...otrzymałeś automatycznie przepustkę na wejście do Nieba i Piekła, a także zgodę, by uczyć się piekielnej i niebiańskiej magii, która może ci nawet uratować życie lub komuś... - wyjaśnił. - ...Pamiętaj co powiedziałem ci w przeszłości. - Harry popatrzył na niego pytająco, więc Levender mówił dalej. - ..."Czarna magia nie musi być zawsze zła". Piekielna magia daje ci siłę i przewagę nad twoim przeciwnikiem. Za to niebiańska zdoła ożywić każdą wybraną osobę. Dzięki tym mocom możesz zrobić naprawdę wszystko bez żadnych konsekwencji. - oznajmił. Do ich rozmowy wtrąciła się Eylon:
- Pamiętaj także, że każda magia, nieważne czy biała lub czarna. Zwykła lub czarodziejska. Piekielna czy niebiańska. Każda z nich ma swoją cenę. - wyjaśniła.
- Jeśli opanujesz je będziesz mógł wszystko. - zauważył Diabeł. Harry patrzył na każde z osobna.
- Co sugerujecie? - spytał. Eylon, Noyle, Percy, Anioł i Diabeł popatrzyli na siebie. W końcu Anioł powiedział:
- Walczyłeś z Salvatore nie dzięki swoimi umiejętnościami, ale piekielną magią. - zauważył Diabeł.
- Twój instynkt mówił ci co masz zrobić nie zastanawiając się nad faktem skąd ją znasz. - wtórował mu Anioł.
- Ale... ale używałem też magii żywiołów. - zauważył Harry.
- To prawda... - powiedział Percy. - ...ale po uzyskaniu mocy od Eylon, Noyle i Clare poprzez Raiku zostałeś obdarzony mocą równą mocy twojej Eylon. Obie córki Lucyfera i Estery mają tak wielką moc, że dorównują mocy piekieł, ale nie dorównują mocy ich rodziców. - wyjaśnił.
- To znaczy, że jestem potężny jak Eylon? - spytał Wybraniec.
- Nie, Harry. Nie jesteś jeszcze aż tak potężny jak ja, a tym bardziej jak Eylon. Jednak nie aż tak słaby aby nałożyć ochronnej osłony wokół Hogwartu, i to sam. - zauważyła Noyle.
- Chcecie mi powiedzieć... - zaczął powoli. - ...że mogę sam jeden ochronić Hogwart? - upewniał się. Wszyscy kiwnęli głową na potwierdzenie jego słów.
- Jeśli tylko uda ci się dobrowolnie i w pełni sił umysłu opanować piekielną i niebiańską magię. - wyjaśniła Noyle. Harry popatrzył na nich uważnie, a w szczególności na Levendera i jego Eylon.
- No to na co czekamy? - tu uśmiechnął się.
- Powoli, kolego. Najpierw podstawy. - odezwał się Diabeł.
- Nie, Lucyferze!... - zawołał Percy ostrym tonem. Ten umilkł. Cisza, która nastała między nimi była tak namacalna, że aż brzęczało im w uszach. - ...Nie pozwolę... - Percy oddychał ciężko jakby przebiegł kilkanaście mil, a jego aura wokół ciała była coraz bardziej widoczna. Nabierała mocy. Czuli to. - ...nie pozwolę abyś... uczył mojego... przeszłego Ja takimi sposobami... jak mnie! - warknął. Diabeł zaśmiał się po chwili milczenia i mierzenia się wzrokiem. Jego śmiech zabrzmiał wszystkim w uszach tak groźnie, że aż ciarki im przeszły po ciele.
- Kiedyś będzie musiał... - oświadczył zrobiwszy krok ku Harry'emu. - ...W końcu... - tu spojrzał na Percy'ego kątem oka. - ...jak to powiedziałeś jest twoim przeszłym Ja... - Clare stanęła przed Harrym w pozycji bojowej. - ...Gdy nadejdzie czas przyjdzie do mnie. To jego przeznaczenie. - uśmiechał się diabelsko. Percy i Eylon zmrużyli oczy, które mówiły: "zrobisz to, ale po naszych trupach!".
- Tak. Kiedyś tak się stanie... - powiedział oschle Percy. Jego oczy zalśniły dziwnym blaskiem. - ...ale nie twoimi metodami i nie tutaj. Nie w tych czasach. Ja oraz Eylon zajmiemy się jego edukacją. Wy idźcie już. - oświadczył wyciągając srebrny klucz ku Wrotom. Ci poszli. Gdy Wrota zamknęły się za nimi Percy usiadł na najbliższym kamieniu odetchnąwszy z ulgą.