Moja lista przebojów 2

21 października 2012

Rozdział 8 - Wyniki, Cassidy i Shalie


Klik

Trzy dni później...

Remus Lupin siedział przy stole w kuchni, popijając kawę. Do środka weszła pani Parker i dyrektorka Hogwartu.

- Witam, drogie panie. Czy w czymś pomóc? – spytał, zauważywszy je.

- Tak, Remusie. Przyniosłam listy z Hogwartu dla młodzieży oraz dla panien Parker. Czy mógłbyś im je zanieść? – odpowiedziała dyrektorka.

- Dobrze. Zaniosę im – odparł Lunatyk, wstając.

- Dziękuję i do widzenia – odparła Minerwa i wyszła. Aurelia popatrzyła na mężczyznę, a ten na nią.

- To co? Idziemy? – spytał. Kobieta kiwnęła głową.

~~*~~

W międzyczasie na piętrze, w pokoju chłopców trwała "bitwa na poduszki". Hermiona starała się, jak mogła przerwać tę dzieciną i bezsensowną zabawę.

- Przestańcie! Słyszycie!? Jesteśmy dorośli, więc...! – nie dokończyła, bo dostała poduszką prosto w twarz od Freda. Tak więc, chcąc nie chcąc dołączyła się do zabawy, waląc pierwszą lepszą osobę, jaka jej się nawinęła. Chciała odpłacić pięknym za nadobne. Rzuciła w kierunku Freda, ale ten uchylił się przed nią i poduszka trafiła w znanego nam wszystkim wilkołaka, który właśnie otworzył drzwi do pokoju. Miał właśnie coś powiedzieć, gdy ta poduszka walnęła go w twarz, uczyniła z tego komiczny obrazek. Gdy poduszka spadła na podłogę miał najpierw zaskoczoną minę, a potem nachmurzoną. Patrzył na każde z nich. Wszyscy zamarli. Każdy wiedział, że z tym mężczyzną nie warto zadzierać, zwłaszcza podczas pełni księżyca, bo mogłoby się to źle skończyć.

- Widzę, że się dobrze bawicie – Odwrócił się i chwycił za klamkę, po czym dodał: – Więc nie obchodzą was wyniki SUM-ów – Wszyscy jak na komendę spoważnieli i odłożyli poduszki, które mieli w dłoniach. Podeszli jak jeden mąż do wilkołaka i powiedzieli zgodnie:

- Przepraszamy, Remusie! To się więcej nie powtórzy! – zawołali zgodnie, a Ginny dodała miłym, uprzejmym i błagalnym głosem:

- Czy dasz nam wyniki SUM-ów? – spytała z oczami psiaka. Lupin patrzył na nich przez kilka chwil. Gdy zobaczył ich "psie miny" uległ i wręczył je rudowłosej. Wszyscy brali po kolei swoje koperty od Ginny. A napisane na nich było tak:

Szanowny panie Potter.

O to pana wyniki Standardowych Umiejętności Magicznych zdawanych na szóstym roku.

Skala ocen:

Oceny pozytywne:
W – Wybitny

Z – Zadowalający

P – Powyżej Oczekiwań

Oceny negatywne:
N – Nędzny

O – Okropny

T – Troll

Przedmiot – Ocena

Historia Magii – O

Transmutacja – P

Zielarstwo – Z

Zaklęcia – W

Eliksiry – W

Astronomia – Z

Obrona Przed Czarną Magią – W+

Wróżbiarstwo – N

Gratulacje. Zdał pan 6/8 przedmiotów.

Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które może pan uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:

Klub Pojedynków

Teoria Czarnej Magii

Obrona Przed Śmierciożercami

Aurelia Parker powiadomiła mnie, że nie chce zostać nauczycielką OPCM (zaproponowałam jej tą posadę, lecz dziś rano odmówiła). Chciałabym panu zaproponować to stanowisko. Jeśli się pan zgodzi, proszę o przybycie dziś wieczór na rozmowę do gabinetu dyrektorskiego w Hogwarcie. Będą tam jeszcze dwie osoby.

Z wyrazami szacunku

Minerwa McGonagall

Dyrektorka


Harry'ego zatkało. Postanowił przemyśleć to.

Szanowny panie Weasley.

Oto pana wyniki Standardowych Umiejętności Magicznych zdawanych na szóstym roku.

Skala ocen:

Oceny pozytywne:
W – Wybitny

Z – Zadowalający

P – Powyżej Oczekiwań

Oceny negatywne:
N – Nędzny

O – Okropny

T – Troll

Przedmiot – Ocena

Historia Magii – O

Transmutacja – P

Zaklęcia – P

Zielarstwo – Z

Eliksiry – W-

Astronomia – – Z

Obrona Przed Czarną Magią – Z+

Wróżbiarstwo – O

Gratuluje. Zdał pan 6/8 przedmiotów.

Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które może pan uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:

Klub Pojedynków

Teoria Czarnej Magii

Obrona Przed Śmierciożercami

Chcę również poinformować, że został pan Prefektem Naczelnym Gryffindoru (!?). W kopercie znajdzie pan odznakę Prefekta.

Z wyrazami szacunku,

Minerwa McGonagall

Dyrektorka


Ron sięgnął do koperty i wyjął z niej odznakę Prefekta Naczelnego. Chłopaka zatkało. Nie mógł się zgodzić. Miał misję do wykonania. Musiał z Harrym i Hermioną odnaleźć Horkruksy Voldemorta. Musiał iść na rozmowę do dyrektorki. Jednak coś mu mówiło, aby tego nie robić.

Szanowna panno Granger.

Oto pani wyniki Standardowych Umiejętności Magicznych zdawanych przez panią na szóstym roku.

Skala ocen:

Oceny pozytywne:
W – Wybitny

Z – Zadowalający

P – Powyżej Oczekiwań

Oceny negatywne:
N – Nędzny

O – Okropny

T – Troll

Przedmiot – Ocena

Historia Magii – W

Transmutacja – W

Zielarstwo – W

Eliksiry – W

Astronomia – W

Obrona Przed Czarną Magią – P/W

Starożytne Runy – W

Numerologia – W

Zaklęcia – W

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami – W

Gratulacje. Zdała pani wszystkie wybrane przez panią przedmioty.

Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które może pani uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:


Klub Pojedynków - (Skrót: KP)

Teoria Czarnej Magii - (Skrót: LCM)

Obrona Przed Śmierciożercami - (Skrót: OPŚ)

Z wyrazami szacunku

Minerwa McGonagall

Dyrektorka

Szanowna panno Weasley.

Oto pani wyniki Standardowych Umiejętności Magicznych zdawanych na piątym roku.

Skala ocen:


Oceny pozytywne:
W – Wybitny

Z – Zadowalający

P – Powyżej Oczekiwań

Oceny negatywne:
N – Nędzny

O – Okropny

T – Troll

Przedmiot – Ocena

Historia Magii – Z

Transmutacja – W

Zielarstwo – W

Eliksiry – W

Astronomia – P

Obrona Przed Czarną Magią – W

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami – Z

Mugoloznawstwo – Z

Zaklęcia – W

Gratuluje.
Zdała pani wszystkie przez panią wybrane przedmioty.


Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które może pan uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:


Klub Pojedynków - (Skrót: KP)

Teoria Czarnej Magii - (Skrót: LCM)

Obrona Przed Śmierciożercami - (Skrót: OPŚ)

Z wyrazami szacunku

Minerwa McGonagall

Dyrektorka


Treść listów Eleine i Mary była nieco inna, ale podobna.

Szanowne panny Parker.

Wasza mama poinformowała nas... mnie, że będziecie w tym roku uczęszczać do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Jeśli się panie zgodzą, to informuję, że pociąg odjeżdża z peronu 9 i ¾ ze stacji King's Cross o godzinie 11:00 w Londynie. Chcę poinformować też, że będziecie miały przydział z innymi pierwszorocznymi.

Jeśli chodzi o uczęszczanie na zajęcia, to proszę o przysłanie sów do 20 sierpnia z listą przedmiotów, na które chciałyby panny uczęszczać. Oto one:

Transmutacja

Zaklęcia i Uroki

Eliksiry i antidota

Zielarstwo

Historia Magii

Obrona Przed Czarną Magią

Dodatkowe od trzeciej klasy:

Numerologia

Starożytne Runy

Mugoloznawstwo

Wróżbiarstwo

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami

Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które mogą panie uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:


Klub Pojedynków

Teoria Czarnej Magii

Gwardia Dumbledore'a

Obrona Przed Śmierciożercami

Powodzenia w nauce.

Z wyrazami szacunku

Minerwa McGonagall

Dyrektorka

- Hura, hura, hura! Mogę zostać Aurorem! – krzyczał Harry.

- Ja też! – zawołał Ron – A ty Ginny? – zwrócił się już spokojniej do siostry.

- Ja nie. Mam Powyżej Oczekiwań z Transmutacji. A ty Hermiono? – spytała rudą przyjaciółkę.

- Ja mogłabym zostać Aurorem, ale jakoś mnie to nie kręci. Wolałabym rozwinąć Stowarzyszenie W.E.S.Z. – odparła.

- A ty znowu z tą wszą? Daj spokój, Hermiono, bo... – nie dokończył, bo dostał kuksa od Harry'ego – Aua! A to za co!?

- Przestań, Ron. To, że Hermiona założyła Stowarzyszenie W.E.S.Z., nie znaczy, że masz jej dokuczać z tego powodu, co nie? Nie zapominaj, że Stworek specjalnie posłał Syriusza do Departamentu Tajemnic, by mnie ratować, a czym to się skończyło? Jego śmiercią! Więc z łaski swojej przestań jej dokuczać. Zgoda? – zielonooki patrzył prosto w oczy przyjacielowi, a Ron odwzajemniał to spojrzenie. Po chwili Weasley odezwał się ze złośliwym błyskiem w oku:

- Dobra, Potter! – Wszyscy podskoczyli na te dwa słowa – Jak sobie chcesz, ale nie jesteś już moim przyjacielem! – zrobiło się cicho. Ron patrzył na wszystkich groźnie. Potem podszedł do drzwi i powiedział poprzez pokój do Hermiony – Jesteś kompletną idiotką, Granger, zadając się z tym Potterem, ty nędzna szlamo! – Wszyscy zgromadzeni, prócz Rona, aż krzyknęli z przerażenia – Zrywam z tobą! – w oczach Hermiony pojawiły się łzy, które spłynęły jej po policzku, opadając na podłogę. Aurelia miała zrobić krok ku młodemu Weasley'owi, ale Harry ją powstrzymał, chwytając ją za rękę, nie pozwalając dojść do rudzielca – Dobre posunięcie, Potter – powiedział z jadem w głosie – A wracając do ciebie, Granger, to nigdy cię nie kochałem, ale wiedz, że twoje siostrzyczki wkrótce dołączą do waszego ojczulka i poprą jego ideę! – W tym momencie Harry zawołał:

- Accio, Ron – Rudowłosy podleciał do Harry'ego wbrew swojej woli. Wybraniec chwycił przyjaciela za lewe rami, wołając do reszty: – Trzymajcie go, bo się wyrywa!krzyknął. Rzeczywiście, Ron Weasley wyrywał się. John i Remus przytrzymali zdenerwowanego rudzielca, a Harry odwinął jego rękaw. Gdy to uczynił wszyscy byli zaskoczeni tym, że nie miał Mrocznego Znaku na lewym przedramieniu – Mary, czy możesz zajrzeć do jego umysłu i sprawdzić co tak naprawdę zamierzał zrobić? – poprosił. Dziewczyna skinęła głową i wzięła się do pracy. Trwało to kilka sekund. Gdy skończyła, zwróciła się do Harry'ego:

- Niestety tak, Harry. Ron jednak chce wszystko powiedzieć naszemu ojcu i o wszystkich planach Zakonu, ale coś mi tu nie gra. Bo widzicie, czuję u Rona ciemną siłę, ale też jakby wampirzą. To tak jakby ktoś rzucił na niego zły urok – odparła.

- Co robimy? – spytał John.

- Myślę, że moglibyśmy zmodyfikować mu pamięć – zaproponowała Eleine.

- Może po prostu mnie puścicie?! – syknął Ron, próbując się wyrwać z uścisku byłego nauczyciela i młodego Parkera. Wszyscy patrzyli po sobie, potem Harry oznajmił:

- Zwiążcie go. Zwołać wszystkich. Narada Zakonu – rozkazał Harry.

- Drętwota! – poleciało zaklęcie. Ron zwisł w ramionach Remusa i Johna tracąc przytomność – Teraz możemy iść – oświadczyła Eleine. Jak powiedziała, tak zrobili. Skierowali się do kuchni.

~~*~~

Pół godziny później cały Zakon był już w pomieszczeniu. Ci, którzy nie byli świadkami małej kłótni Tria, pytali raz po raz: "O co chodzi?"; "Dlaczego Ron jest związany?" (przenieśli go do salonu i położyli na sofie) W końcu Moody zapytał:

- Harry, co się dzieje? Dlaczego twój przyjaciel jest nieprzytomny i związany? – spytał.

- Dlatego, by mu udaremnić pójście do Voldemorta – zrobiło się cicho.

- A jakie są ku temu dowody? Czy ma Mroczny Znak na przedramieniu? – spytał Szalonooki.

- Sęk w tym... że nie ma. Lecz zauważ, Alastorze, że powiedziałem: "Do Voldemorta", a nie: "Do jego pana". Wniosek z tego taki, że Ron chciał się do niego przyłączyć i wyjawić plany Zakonu. Najgorsze jednak jest to, że Ron zna treść CAŁEJ przepowiedni dotyczącej mnie i jego. Jeśli chcemy, by Riddle nie poznał jej całej, nie możemy pozwolić, by do niego poszedł bez naszej zgody oraz ustalonego planuwyjaśnił dowódca.

- Ale jest problemodezwała się Mary, pokazując na swoje przedramię i Hermionę.

- Jaki?spytał Lupin, nie rozumiejąc znaków dziewczyny.

- No właśnie. Dzięki za przypomnienie, Mary. Otóż jak wiecie, jestem Śmierciożercą, ale niedawno dowiedziałem się, z pewnych źródeł, że także... jest nim Hermionaoznajmił. Niektórych zdziwiła, a nawet przeraziła ta wiadomość.

- Co z tym zrobimy? Nie możemy was wtrącić do Azkabanuzauważył pan Weasley.

- Dziękuję panutu Harry i Hermiona uśmiechnęli się jednocześnieJednak Voldemort dał mnie i Hermionie zadanie, a ono nam się wcale a wcale nie podoba. W szczególności państwuspojrzał na Molly i Arthura Weasley'ów.

- Dokładnie nie wiemy, ale mamy podejrzenie, że chce także zrobić go Śmierciożercą, by mnie osłabić psychicznie, przeciągając moich przyjaciół na jego stronę – wyjaśnił Harry.

- Więc, co robimy? – spytał ktoś.

~~*~~

Innaczęść kraju... Pewna znana nam para...

Całą tę sytuację oglądała pewna dwójka przyjaciół, ale nikt nie wiedział, kim są. Jedno było pewne: nie podobało im się pomysł zaprowadzenia Rona do Voldemorta. Nie mogli jednak się wtrącić, puki Harry Potter ich nie odnajdzie i nie pozna ich prawdziwych zamiarów.

~~*~~

Wróćmy jednak do domu Blacków...

Przez kilkanaście minut nikt nic nie mówił, myśląc nad rozwiązaniem problemu. Cisza była nieprzyjemna. Nagle odezwała się Hermiona:

- Harry, chyba mam pomysł – Wszyscy spojrzeli na brązowowłosą – Pamiętasz, że twoja mama oddała za ciebie życie, dając tym samym ochronę, której Voldemort nie potrafił ominąć? – spytała.

- Tak, to prawda, ale jak to może pomóc Ronowi? – zdziwił się.

- Zaraz wyjaśnię. Szesnaście lat temu Voldemort został pozbawiony mocy i ciała tylko dlatego, że twoja mama oddała za ciebie życie, osłaniając cię własnym ciałem, prawda? – Potter kiwnął w milczeniu głową, a Hermiona kontynuowała – Ron ma z tym wspólnego to, że mój ojciec – w tym momencie dziewczyna usłyszała chrząkniecie ze strony swoich sióstr i natychmiast się poprawiła – Przepraszam... NASZ ojciec mógł kogoś nasłać, by rzucił na Rona urok z zamiarem wyjawienia tajemnic Zakonu i twoich – odparła.

- Co sugerujesz? – spytał Harry. Granger uśmiechnęła się.

- Opowiadałeś mnie i Ronowi kilka tygodni temu to, że właśnie miłość do Syriusza uratowała cię od całkowitego opętania przez Riddle'a w czerwcu w Ministerstwie Magii, gdy pobiegłeś za Lestrange do Atrium. I być może on rzucił na Rona Imperiusa lub wszedł w jego ciało i manipuluje nim na odległość – Gdy Hermiona zakończyła swój monolog, zrobiło się jeszcze bardziej na chwilę cicho niż wcześniej.

- Niby jak mógł w niego wejść? – spytał John.

- Przecież ten dom jest chroniony wieloma pradawnymi zaklęciami Blacków. Dumbledore rzucił dodatkowe zaklęcia ochronne, jak np. Zaklęcie Fideliusa, które rzucił na siebie lub ktoś rzucił na niego, stając się w ten sposób Strażnikiem Tajemnicy miejsca pobytu Kwatery Głównej Zakonu Feniksa – wyjaśnił pan Weasley.

- Musimy go wyzwolić spod jego władzy – oznajmiła Aurelia.

- Jaki masz pomysł, Remi? – spytał Lupin (wszyscy zachichotali, pomimo sytuacji). Kobieta uśmiechnęła się tajemniczo, nie zwracając uwagi na resztę.

- To moja mała tajemnica, Remusie, ale jeśli tak ładnie prosicie, to wam ją wyjawię – i posłała mu oczko. Mężczyzna zarumienił się. Wszyscy mieli takie miny, jakby wojna miała się skończyć już teraz. Pani Parker wstała i podeszła do kominka. Wzięła garść połyskującego proszku Fiuu z garnuszka stojącego na gzymsie, wrzuciła go w płomienie i zawołała – Cassidy, muszę z tobą pogadać! Przybądź do domu Blacków w Londynie! – Ogień zmienił barwę z purpurowego na szmaragdowy i wzniósł się nad kobietą. Chwilę potem w płomieniach pojawiła się głowa pięknej kobiety o niebieskich oczach, gładkiej cerze i długich blond włosach.




Trzy dni później...

Remus Lupin siedział przy stole w kuchni, popijając kawę. Do środka weszła pani Parker i dyrektorka Hogwartu.

- Witam, drogie panie. Czy w czymś pomóc? – spytał, zauważywszy je.

- Tak, Remusie. Przyniosłam listy z Hogwartu dla młodzieży oraz dla panien Parker. Czy mógłbyś im je zanieść? – odpowiedziała dyrektorka.

- Dobrze. Zaniosę im – odparł Lunatyk, wstając.

- Dziękuję i do widzenia – odparła Minerwa i wyszła. Aurelia popatrzyła na mężczyznę, a ten na nią.

- To co? Idziemy? – spytał. Kobieta kiwnęła głową.

~~*~~

W międzyczasie na piętrze, w pokoju chłopców trwała "bitwa na poduszki". Hermiona starała się, jak mogła przerwać tę dzieciną i bezsensowną zabawę.

- Przestańcie! Słyszycie!? Jesteśmy dorośli, więc...! – nie dokończyła, bo dostała poduszką prosto w twarz od Freda. Tak więc, chcąc nie chcąc dołączyła się do zabawy, waląc pierwszą lepszą osobę, jaka jej się nawinęła. Chciała odpłacić pięknym za nadobne. Rzuciła w kierunku Freda, ale ten uchylił się przed nią i poduszka trafiła w znanego nam wszystkim wilkołaka, który właśnie otworzył drzwi do pokoju. Miał właśnie coś powiedzieć, gdy ta poduszka walnęła go w twarz, uczyniła z tego komiczny obrazek. Gdy poduszka spadła na podłogę miał najpierw zaskoczoną minę, a potem nachmurzoną. Patrzył na każde z nich. Wszyscy zamarli. Każdy wiedział, że z tym mężczyzną nie warto zadzierać, zwłaszcza podczas pełni księżyca, bo mogłoby się to źle skończyć.

- Widzę, że się dobrze bawicie – Odwrócił się i chwycił za klamkę, po czym dodał: – Więc nie obchodzą was wyniki SUM-ów – Wszyscy jak na komendę spoważnieli i odłożyli poduszki, które mieli w dłoniach. Podeszli jak jeden mąż do wilkołaka i powiedzieli zgodnie:

- Przepraszamy, Remusie! To się więcej nie powtórzy! – zawołali zgodnie, a Ginny dodała miłym, uprzejmym i błagalnym głosem:

- Czy dasz nam wyniki SUM-ów? – spytała z oczami psiaka. Lupin patrzył na nich przez kilka chwil. Gdy zobaczył ich "psie miny" uległ i wręczył je rudowłosej. Wszyscy brali po kolei swoje koperty od Ginny. A napisane na nich było tak:

Szanowny panie Potter.

O to pana wyniki Standardowych Umiejętności Magicznych zdawanych na szóstym roku.

Skala ocen:

Oceny pozytywne:
W – Wybitny

Z – Zadowalający

P – Powyżej Oczekiwań

Oceny negatywne:
N – Nędzny

O – Okropny

T – Troll

Przedmiot – Ocena

Historia Magii – O

Transmutacja – P

Zielarstwo – Z

Zaklęcia – W

Eliksiry – W

Astronomia – Z

Obrona Przed Czarną Magią – W+

Wróżbiarstwo – N

Gratulacje. Zdał pan 6/8 przedmiotów.

Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które może pan uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:

Klub Pojedynków

Teoria Czarnej Magii

Obrona Przed Śmierciożercami

Aurelia Parker powiadomiła mnie, że nie chce zostać nauczycielką OPCM (zaproponowałam jej tą posadę, lecz dziś rano odmówiła). Chciałabym panu zaproponować to stanowisko. Jeśli się pan zgodzi, proszę o przybycie dziś wieczór na rozmowę do gabinetu dyrektorskiego w Hogwarcie. Będą tam jeszcze dwie osoby.

Z wyrazami szacunku

Minerwa McGonagall

Dyrektorka


Harry'ego zatkało. Postanowił przemyśleć to.

Szanowny panie Weasley.

Oto pana wyniki Standardowych Umiejętności Magicznych zdawanych na szóstym roku.

Skala ocen:

Oceny pozytywne:
W – Wybitny

Z – Zadowalający

P – Powyżej Oczekiwań

Oceny negatywne:
N – Nędzny

O – Okropny

T – Troll

Przedmiot – Ocena

Historia Magii – O

Transmutacja – P

Zaklęcia – P

Zielarstwo – Z

Eliksiry – W-

Astronomia – – Z

Obrona Przed Czarną Magią – Z+

Wróżbiarstwo – O

Gratuluje. Zdał pan 6/8 przedmiotów.

Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które może pan uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:

Klub Pojedynków

Teoria Czarnej Magii

Obrona Przed Śmierciożercami

Chcę również poinformować, że został pan Prefektem Naczelnym Gryffindoru (!?). W kopercie znajdzie pan odznakę Prefekta.

Z wyrazami szacunku,

Minerwa McGonagall

Dyrektorka


Ron sięgnął do koperty i wyjął z niej odznakę Prefekta Naczelnego. Chłopaka zatkało. Nie mógł się zgodzić. Miał misję do wykonania. Musiał z Harrym i Hermioną odnaleźć Horkruksy Voldemorta. Musiał iść na rozmowę do dyrektorki. Jednak coś mu mówiło, aby tego nie robić.

Szanowna panno Granger.

Oto pani wyniki Standardowych Umiejętności Magicznych zdawanych przez panią na szóstym roku.

Skala ocen:

Oceny pozytywne:
W – Wybitny

Z – Zadowalający

P – Powyżej Oczekiwań

Oceny negatywne:
N – Nędzny

O – Okropny

T – Troll

Przedmiot – Ocena

Historia Magii – W

Transmutacja – W

Zielarstwo – W

Eliksiry – W

Astronomia – W

Obrona Przed Czarną Magią – P/W

Starożytne Runy – W

Numerologia – W

Zaklęcia – W

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami – W

Gratulacje. Zdała pani wszystkie wybrane przez panią przedmioty.

Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które może pani uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:


Klub Pojedynków - (Skrót: KP)

Teoria Czarnej Magii - (Skrót: LCM)

Obrona Przed Śmierciożercami - (Skrót: OPŚ)

Z wyrazami szacunku

Minerwa McGonagall

Dyrektorka

Szanowna panno Weasley.

Oto pani wyniki Standardowych Umiejętności Magicznych zdawanych na piątym roku.

Skala ocen:


Oceny pozytywne:
W – Wybitny

Z – Zadowalający

P – Powyżej Oczekiwań

Oceny negatywne:
N – Nędzny

O – Okropny

T – Troll

Przedmiot – Ocena

Historia Magii – Z

Transmutacja – W

Zielarstwo – W

Eliksiry – W

Astronomia – P

Obrona Przed Czarną Magią – W

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami – Z

Mugoloznawstwo – Z

Zaklęcia – W

Gratuluje.
Zdała pani wszystkie przez panią wybrane przedmioty.


Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które może pan uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:


Klub Pojedynków - (Skrót: KP)

Teoria Czarnej Magii - (Skrót: LCM)

Obrona Przed Śmierciożercami - (Skrót: OPŚ)

Z wyrazami szacunku

Minerwa McGonagall

Dyrektorka


Treść listów Eleine i Mary była nieco inna, ale podobna.

Szanowne panny Parker.

Wasza mama poinformowała nas... mnie, że będziecie w tym roku uczęszczać do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Jeśli się panie zgodzą, to informuję, że pociąg odjeżdża z peronu 9 i ¾ ze stacji King's Cross o godzinie 11:00 w Londynie. Chcę poinformować też, że będziecie miały przydział z innymi pierwszorocznymi.

Jeśli chodzi o uczęszczanie na zajęcia, to proszę o przysłanie sów do 20 sierpnia z listą przedmiotów, na które chciałyby panny uczęszczać. Oto one:

Transmutacja

Zaklęcia i Uroki

Eliksiry i antidota

Zielarstwo

Historia Magii

Obrona Przed Czarną Magią

Dodatkowe od trzeciej klasy:

Numerologia

Starożytne Runy

Mugoloznawstwo

Wróżbiarstwo

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami

Chcę poinformować, że są nowe przedmioty, na które mogą panie uczęszczać dodatkowo w tak trudnym dla nas czasie. Oto one:


Klub Pojedynków

Teoria Czarnej Magii

Gwardia Dumbledore'a

Obrona Przed Śmierciożercami

Powodzenia w nauce.

Z wyrazami szacunku

Minerwa McGonagall

Dyrektorka

- Hura, hura, hura! Mogę zostać Aurorem! – krzyczał Harry.

- Ja też! – zawołał Ron – A ty Ginny? – zwrócił się już spokojniej do siostry.

- Ja nie. Mam Powyżej Oczekiwań z Transmutacji. A ty Hermiono? – spytała rudą przyjaciółkę.

- Ja mogłabym zostać Aurorem, ale jakoś mnie to nie kręci. Wolałabym rozwinąć Stowarzyszenie W.E.S.Z. – odparła.

- A ty znowu z tą wszą? Daj spokój, Hermiono, bo... – nie dokończył, bo dostał kuksa od Harry'ego – Aua! A to za co!?

- Przestań, Ron. To, że Hermiona założyła Stowarzyszenie W.E.S.Z., nie znaczy, że masz jej dokuczać z tego powodu, co nie? Nie zapominaj, że Stworek specjalnie posłał Syriusza do Departamentu Tajemnic, by mnie ratować, a czym to się skończyło? Jego śmiercią! Więc z łaski swojej przestań jej dokuczać. Zgoda? – zielonooki patrzył prosto w oczy przyjacielowi, a Ron odwzajemniał to spojrzenie. Po chwili Weasley odezwał się ze złośliwym błyskiem w oku:

- Dobra, Potter! – Wszyscy podskoczyli na te dwa słowa – Jak sobie chcesz, ale nie jesteś już moim przyjacielem! – zrobiło się cicho. Ron patrzył na wszystkich groźnie. Potem podszedł do drzwi i powiedział poprzez pokój do Hermiony – Jesteś kompletną idiotką, Granger, zadając się z tym Potterem, ty nędzna szlamo! – Wszyscy zgromadzeni, prócz Rona, aż krzyknęli z przerażenia – Zrywam z tobą! – w oczach Hermiony pojawiły się łzy, które spłynęły jej po policzku, opadając na podłogę. Aurelia miała zrobić krok ku młodemu Weasley'owi, ale Harry ją powstrzymał, chwytając ją za rękę, nie pozwalając dojść do rudzielca – Dobre posunięcie, Potter – powiedział z jadem w głosie – A wracając do ciebie, Granger, to nigdy cię nie kochałem, ale wiedz, że twoje siostrzyczki wkrótce dołączą do waszego ojczulka i poprą jego ideę! – W tym momencie Harry zawołał:

- Accio, Ron – Rudowłosy podleciał do Harry'ego wbrew swojej woli. Wybraniec chwycił przyjaciela za lewe rami, wołając do reszty: – Trzymajcie go, bo się wyrywa!krzyknął. Rzeczywiście, Ron Weasley wyrywał się. John i Remus przytrzymali zdenerwowanego rudzielca, a Harry odwinął jego rękaw. Gdy to uczynił wszyscy byli zaskoczeni tym, że nie miał Mrocznego Znaku na lewym przedramieniu – Mary, czy możesz zajrzeć do jego umysłu i sprawdzić co tak naprawdę zamierzał zrobić? – poprosił. Dziewczyna skinęła głową i wzięła się do pracy. Trwało to kilka sekund. Gdy skończyła, zwróciła się do Harry'ego:

- Niestety tak, Harry. Ron jednak chce wszystko powiedzieć naszemu ojcu i o wszystkich planach Zakonu, ale coś mi tu nie gra. Bo widzicie, czuję u Rona ciemną siłę, ale też jakby wampirzą. To tak jakby ktoś rzucił na niego zły urok – odparła.

- Co robimy? – spytał John.

- Myślę, że moglibyśmy zmodyfikować mu pamięć – zaproponowała Eleine.

- Może po prostu mnie puścicie?! – syknął Ron, próbując się wyrwać z uścisku byłego nauczyciela i młodego Parkera. Wszyscy patrzyli po sobie, potem Harry oznajmił:

- Zwiążcie go. Zwołać wszystkich. Narada Zakonu – rozkazał Harry.

- Drętwota! – poleciało zaklęcie. Ron zwisł w ramionach Remusa i Johna tracąc przytomność – Teraz możemy iść – oświadczyła Eleine. Jak powiedziała, tak zrobili. Skierowali się do kuchni.

~~*~~

Pół godziny później cały Zakon był już w pomieszczeniu. Ci, którzy nie byli świadkami małej kłótni Tria, pytali raz po raz: "O co chodzi?"; "Dlaczego Ron jest związany?" (przenieśli go do salonu i położyli na sofie) W końcu Moody zapytał:

- Harry, co się dzieje? Dlaczego twój przyjaciel jest nieprzytomny i związany? – spytał.

- Dlatego, by mu udaremnić pójście do Voldemorta – zrobiło się cicho.

- A jakie są ku temu dowody? Czy ma Mroczny Znak na przedramieniu? – spytał Szalonooki.

- Sęk w tym... że nie ma. Lecz zauważ, Alastorze, że powiedziałem: "Do Voldemorta", a nie: "Do jego pana". Wniosek z tego taki, że Ron chciał się do niego przyłączyć i wyjawić plany Zakonu. Najgorsze jednak jest to, że Ron zna treść CAŁEJ przepowiedni dotyczącej mnie i jego. Jeśli chcemy, by Riddle nie poznał jej całej, nie możemy pozwolić, by do niego poszedł bez naszej zgody oraz ustalonego planuwyjaśnił dowódca.

- Ale jest problemodezwała się Mary, pokazując na swoje przedramię i Hermionę.

- Jaki?spytał Lupin, nie rozumiejąc znaków dziewczyny.

- No właśnie. Dzięki za przypomnienie, Mary. Otóż jak wiecie, jestem Śmierciożercą, ale niedawno dowiedziałem się, z pewnych źródeł, że także... jest nim Hermionaoznajmił. Niektórych zdziwiła, a nawet przeraziła ta wiadomość.

- Co z tym zrobimy? Nie możemy was wtrącić do Azkabanuzauważył pan Weasley.

- Dziękuję panutu Harry i Hermiona uśmiechnęli się jednocześnieJednak Voldemort dał mnie i Hermionie zadanie, a ono nam się wcale a wcale nie podoba. W szczególności państwuspojrzał na Molly i Arthura Weasley'ów.

- Dokładnie nie wiemy, ale mamy podejrzenie, że chce także zrobić go Śmierciożercą, by mnie osłabić psychicznie, przeciągając moich przyjaciół na jego stronę – wyjaśnił Harry.

- Więc, co robimy? – spytał ktoś.

~~*~~

Innaczęść kraju... Pewna znana nam para...

Całą tę sytuację oglądała pewna dwójka przyjaciół, ale nikt nie wiedział, kim są. Jedno było pewne: nie podobało im się pomysł zaprowadzenia Rona do Voldemorta. Nie mogli jednak się wtrącić, puki Harry Potter ich nie odnajdzie i nie pozna ich prawdziwych zamiarów.

~~*~~

Wróćmy jednak do domu Blacków...

Przez kilkanaście minut nikt nic nie mówił, myśląc nad rozwiązaniem problemu. Cisza była nieprzyjemna. Nagle odezwała się Hermiona:

- Harry, chyba mam pomysł – Wszyscy spojrzeli na brązowowłosą – Pamiętasz, że twoja mama oddała za ciebie życie, dając tym samym ochronę, której Voldemort nie potrafił ominąć? – spytała.

- Tak, to prawda, ale jak to może pomóc Ronowi? – zdziwił się.

- Zaraz wyjaśnię. Szesnaście lat temu Voldemort został pozbawiony mocy i ciała tylko dlatego, że twoja mama oddała za ciebie życie, osłaniając cię własnym ciałem, prawda? – Potter kiwnął w milczeniu głową, a Hermiona kontynuowała – Ron ma z tym wspólnego to, że mój ojciec – w tym momencie dziewczyna usłyszała chrząkniecie ze strony swoich sióstr i natychmiast się poprawiła – Przepraszam... NASZ ojciec mógł kogoś nasłać, by rzucił na Rona urok z zamiarem wyjawienia tajemnic Zakonu i twoich – odparła.

- Co sugerujesz? – spytał Harry. Granger uśmiechnęła się.

- Opowiadałeś mnie i Ronowi kilka tygodni temu to, że właśnie miłość do Syriusza uratowała cię od całkowitego opętania przez Riddle'a w czerwcu w Ministerstwie Magii, gdy pobiegłeś za Lestrange do Atrium. I być może on rzucił na Rona Imperiusa lub wszedł w jego ciało i manipuluje nim na odległość – Gdy Hermiona zakończyła swój monolog, zrobiło się jeszcze bardziej na chwilę cicho niż wcześniej.

- Niby jak mógł w niego wejść? – spytał John.

- Przecież ten dom jest chroniony wieloma pradawnymi zaklęciami Blacków. Dumbledore rzucił dodatkowe zaklęcia ochronne, jak np. Zaklęcie Fideliusa, które rzucił na siebie lub ktoś rzucił na niego, stając się w ten sposób Strażnikiem Tajemnicy miejsca pobytu Kwatery Głównej Zakonu Feniksa – wyjaśnił pan Weasley.

- Musimy go wyzwolić spod jego władzy – oznajmiła Aurelia.

- Jaki masz pomysł, Remi? – spytał Lupin (wszyscy zachichotali, pomimo sytuacji). Kobieta uśmiechnęła się tajemniczo, nie zwracając uwagi na resztę.

- To moja mała tajemnica, Remusie, ale jeśli tak ładnie prosicie, to wam ją wyjawię – i posłała mu oczko. Mężczyzna zarumienił się. Wszyscy mieli takie miny, jakby wojna miała się skończyć już teraz. Pani Parker wstała i podeszła do kominka. Wzięła garść połyskującego proszku Fiuu z garnuszka stojącego na gzymsie, wrzuciła go w płomienie i zawołała – Cassidy, muszę z tobą pogadać! Przybądź do domu Blacków w Londynie! – Ogień zmienił barwę z purpurowego na szmaragdowy i wzniósł się nad kobietą. Chwilę potem w płomieniach pojawiła się głowa pięknej kobiety o niebieskich oczach, gładkiej cerze i długich blond włosach.




 a na drugim dziewczyna o piwnych oczach i rudych jak wiewiórka włosach.

Ze zdjęć, jakie posiadał, na których byli jego rodzice, zdawałoby się, że wyglądała jak jego matka w młodszej wersji, tylko ciut starsza.

- Nic nie szkodzi, panie Potter. Usiądź, proszę – Chłopak tak zrobił. Dziewczyna lekko się poruszyła i tylko na niego spojrzała krótko, ale nic więcej nie zrobiła – Panie Potter, jak napisałam panu w liście, będą tu jeszcze dwie osoby. Przedstawiam panu Davida Michaela Blackhorse'a i Shalie Lilianne McGray. Proszę państwa, przedstawiam wam Harry'ego Jamesa Pottera. Proszę teraz zaprezentować się i przekonać mnie, które z was bardziej się nadaje. Tylko jedno z was będzie tu nauczycielem OPCM-u – oświadczyła surowo.

Każde z nich opowiadało o sobie bardzo szczegółowo. Harry przyjrzał się dłużej pannie McGray. Wydawało mu się, że widział gdzieś Shalie. W jej oczach zauważył coś znajomego. Ale co? Tego Potter nie wiedział. Bez przerwy na niego nerwowo zerkała.

Gdy mężczyzna opowiadał o sobie, Harry dowiedział się, że pan Blackhorse ma córkę i oboje pracują w ministerstwie. On, jako auror, a ona jako modyfikatora, ale zanim Voldemort powrócił do życia, pracowała jako uzdrowicielka w św. Mungu.

Z kolei panna McGray od trzech lat pracuje jako Aurorka. Jej rodzice zginęli, gdy miała trzy lata. Wie, że ma dwóch braci, którzy są bliźniakami, jeden chodzi do Hogwartu, ale nie wie gdzie jest drugi. Dużo podróżuje, nabierając doświadczenia. Gdy napomniała o braciach, łzy napłynęły jej do oczu i spojrzała trochę dłużej na Pottera.

- Tak więc widzi pani, muszę mieć tę posadę, by znaleźć braci. Proszę, pani dyrektor – poprosiła.

- Pomyślę, panno McGray. Panie Potter, a jaki jest pana cel, by mieć tę posadę? – profesorka zwróciła się do najmłodszego. Cała trójka na niego spojrzała, oczekując opowieści.

- Widzi, pani, pani dyrektor mówiłem już parę godzin temu o moim celu, więc pani wie, jaka jest powaga sprawy. Tak więc proszę o bezterminowe przeszukanie biblioteki i całej szkoły na temat Voldemorta – Tu wszyscy się wzdrygnęli, ale Wybraniec nie zwrócił na to uwagi i kontynuował – Mogliby mi pomóc również moi przyjaciele, ale jeśli chodzi o pana Blackhorse'a i pannę McGray to myślę, że do czegoś się przydadzą. Jeśli pani mnie przyjmie na to stanowisko, to na pewno znajdzie pani im jakieś zajęcie w Hogwarcie. Tak na pocieszenie – spojrzał na nich oboje i uśmiechnął się. Oni też odwzajemnili uśmiechy. Dyrektorka popatrzyła na całą trójkę, a potem na Pottera.

- Dobrze, Harry, masz tę posadę, ale wiesz, czego się podejmujesz i jakie jest ku temu ryzyko? – spytała zmartwiona.

- Tak, Minerwo. Wiem i jestem świadomy ryzyka – oświadczył, wstając.

- Dobrze, witamy w gronie nauczycielskim... profesorze Potter – Kobieta obeszła biurko i uścisnęła mu rękę – Powiadomię was, gdy znajdę dla was jakieś zajęcia.

- Nie, Minerwo. Mam dla nich zajęcia. Pamiętasz, co napisałaś w moich wynikach SUM-ów? Klub Pojedynków, Lekcje Czarnej Magii i Obrona Przed Śmierciożercami. Pasuje wam? – zwrócił się do dwojga pozostałych. Ci spojrzeli po sobie, lecz to Shalie odpowiedziała za nich oboje:

- Nie, Harry. Dziękujemy za dobre chęci, ale odmówimy – Po czym zrobiła coś dziwnego. Otóż podeszła do młodego Pottera i pocałowała go w czoło, potem dodała ciszej, o dziwo, w mowie węży: – Wiem, że rozumiesz ten język, Harry. Kiedyś się jeszcze spotkamy. Obiecuję. Myślę, że stanie się to już wkrótce i w najmniej spodziewanym momencie. Dowiesz się też, kim jestem dla ciebie. Nie mów nikomu o tym, co ci teraz powiedziałam. Do zobaczenia, mój bracie – Harry, lekko zszokowany patrzył na nią z niedowierzaniem. Gdy skończyła swoją wężową przemowę, wyszła i bez słowa zamknęła za sobą cicho drzwi. Wszyscy w pomieszczeniu byli zaskoczeni tą sytuacją.

- Harry, co ona ci powiedziała? – spytała kobieta.

- N-nic takiego – Na tym rozmowa się zakończyła i rozeszli się do siebie.



_________________________________
Od autorki:
* Armia Hogwartu jest organizacją założoną przez rodziców Harry'ego i jego przyjaciół już w czasach szkolnych.

** Confuviate – jest połączeniem Confundus i Obliviate.

14 października 2012

Rozdział 7 - Prezenty, feniks i testamenty

Klik

'Myśli'

~ Telepatia ~


Tymczasem w domu Blacków...

Pani Weasley krzątała się po kuchni. Ron siedział przy kominku w salonie, grając w szachy z Hermioną. Byli tam też: Ginny, Eleine, Mary, Fred i George. Bliźniacy rozmawiali między sobą o swoich ostatnich wynalazkach, a dziewczyny o ostatnich trendach czarodziejskiej mody. Nawet o tym, co siostry Parker robiły w mieście elfów i czego się tam nauczyły. Ron właśnie po raz, któryś ograł Hermionę, mówiąc:

- Szach i mat! – zawołał w trumfie.

- No nie! Znowu? – jęknęła. Nagle Eleine wyprostowała się i patrzyła w jakiś punkt.

- Eleine, co się dzieje? – spytała Ginny, zauważając odruch przyjaciółki. Mary przyjrzała się siostrze.

- On tu jest, prawda? – spytała. Czarnooka nie odpowiedziała, tylko zerwała się z miejsca i pognała do drzwi. Wszyscy w pokoju najpierw spojrzeli po siebie, a potem, nic nie mówiąc do siebie, również wybiegli i skierowali się tam, gdzie Eleine. Okazało się, że wybiegła z domu. W oddali zobaczyła dwie postacie czarnych szatach. Mary, widząc, do kogo biegnie jej siostra, zawróciła i pobiegła do domu, gdzie w progu domu stała reszta domowników. Wyjaśniła im pokrótce, co się dzieje i również wyszli na podwórko.

Tymczasem Eleine szła trawnikiem powoli, jakby z niedowierzaniem. W oddali szły dwie postacie. Jedna z nich miała na sobie czarne szaty Śmierciożercy. Gdy się zbliżyli, dziewczyna aż krzyknęła, podskakując z radości i przyspieszyła kroku. Podbiegła do młodzieńców, a potem zaprowadziła do domu, a tam skierowali się do salonu. W tym momencie przyszła reszta Zakonu. Było cicho. Nikt się nie odzywał. Wszyscy patrzyli na Harry'ego, lecz nie w twarz, ale gdzieś na prawo-dół. Trwało to dobrą chwilę, a potem Harry stwierdził:

- Więc wiecie...? – chłopak spojrzał na Eleine. Wszyscy kiwnęli głowami.

- Pokażesz? Tak dla pewności – poprosił Moody. Harry spojrzał mu prosto w oczy – a raczej w oko i powiedział:

- Ale pod jednym warunkiem, Alastorze – (od jakiegoś czasu mówili sobie po imieniu).

- Jakim? – spytał auror.

- Nie wtrącicie mnie ani Hermiony do Azkabanu? – odpowiedział pytaniem na pytanie z lękiem w głosie. Wszyscy spojrzeli najpierw na siebie, potem na Harry'ego, a następnie na "jednookiego" aurora. Było cicho, jak makiem zasiał. Po chwili odezwał się Lupin:

- Nikt cię tam nie zaprowadzi. Obiecujemy – Młody Potter uśmiechnął się i odwinął prawy rękaw. Widniał tam wyraźny zielony Mroczny Znak. Wszyscy wokół, a zwłaszcza kobiety gapili się na niego.

- Musisz być kimś ważnym, jeśli wypalił ci Znak na prawym przedramieniu – stwierdził pan Weasley.

~~*~~

W ciągu najbliższych dwóch dni wszyscy w domu przy Grimmauld Place 12 zachowywali się bardzo dziwnie, z wyjątkiem czwórki najmłodszych. Raczej przyjaciele Pottera udawali, że nic się nie dzieje. Cała czwórka rozmawiali ze sobą w pokoju Harry'ego i Rona nie zdając sobie sprawy, że na dole, w salonie odbywają się urodzinowe przygotowania dla Wybrańca.

Trzeciego dnia Harry nie wytrzymał. Szedł korytarzem, szukając jakiejś osoby, która mogłaby mu coś powiedzieć, bo jego przyjaciele nie chcieli nic mówić.

- Co się dzieje? Ma się dzisiaj coś wydarzyć? Wszyscy są tak zdenerwowani. Czy ktoś może mi to wyjaśnić? – Nikt Harry'emu nie chciał odpowiadać na te pytania. Nawet Aurelia, którą oto zapytał, gdy tylko się do niej zwrócił, poszła dalej korytarzem, nic nie odpowiedziawszy, a swój cichy płacz starała się ukryć przed swoim chrześniakiem. Z jej oczu spływały stróżki łez, a młodzieniec nawet tego nie zauważył, bo była za daleko, by mógł to dostrzec i posłyszeć. 'Czemu mu nie powiedziałam? Czy muszę być taką dobrą aktorką i skrywać emocje?'. Pomyślała z rozpaczą. Szła kilka minut korytarzem, gdy nagle usłyszała cichy płacz, więc weszła do pomieszczenia. W środku zastała dyrektor McGonagall zapłakaną, smutną i karmiącą hipogryfa Hardodzioba.

- Coś się stało, Minerwo? – spytała, podchodząc do niej. Dyrektorka spojrzała na kobietę i uśmiechnęła się do niej blado.

- Nie. Nic mi nie jest – odpowiedziała wymijająco. Po chwili załkała i wyżaliła się – Nie mogę znaleźć nikogo odpowiedniego na stanowisko nauczyciela Obrony! – zawyła. Aurelia spojrzała Minerwę.

- Czy masz kandydatów na to stanowisko? – spytała.

- Nie. Niestety nie. Tych, których przesłuchiwałam byli tacy sami na rozumie, jak ten cały Lockhart lub są Śmierciożercami! – załkała. Cisza trwała kilka minut. Zakończyła ją starsza kobieta, pytając: – A może ty byś chciała przyjąć to stanowisko? Poznałabyś bliżej trzecią córkę i jej przyjaciół w tym Harry'ego. Jeśli byś się nie zgodziła, musiałabym zamknąć Hogwart, bo ten przedmiot to klucz do edukacji dla uczniów chcący się uczyć Obrony Przed Śmierciożercami i walki z nimi – zawołała.

- Pomyślę, dobrze? Do tej pory znajdziemy jakiegoś odpowiedniejszego kandydata, zgoda? – poprosiła Aurelia.

- Zgoda – i uścisnęły sobie ręce, oraz przytuliły.

Tymczasem na drugim piętrze...

Harry i Ron grali w szachy. Fred i George uczyli grać Eleine i Mary w Eksplodującego Durnia. Najzabawniejsze w tym było to, że dziewczyny zaczęły bliźniaków ogrywać po drugiej, czy trzeciej partii, gdyż szybko przyswajały wiedzę, no i były dobrymi strategami. Ginny i Hermiona chichotały pod adresem Johna: To jaki on jest przystojny. W tym momencie weszła Aurelia i oznajmiła:

- Dzieci, pomożecie swojej mamie w kolacji? – spytała. Wszyscy wstali – Ron, ty też pomóż mamie. Ty Mary zostań i dotrzymaj Harry'emu towarzystwa, dobrze?

- Dobrze, mamo – Gdy wymienone osoby wyszli, kobieta, wychodząc, powiedziała do córki telepatycznie:

~ Na dole zaraz rozpocznie się kolacja-niespodzianka dla Harry'ego z okazji 17 urodzin, ale brakuje jeszcze kilka ostatnich drobiazgów. Zatrzymasz Harry'ego w pokoju na co najmniej 5 minut? ~ Młoda Parkerówna kiwnęła głową, a kobieta wyszła. Mary i Harry spojrzeli na sobie.

- Dlaczego kiwnęłaś głową? – spytał Potter.

- Po nic. Zagramy w szachy?

Nie minęła chwila, gdy musieli zejść na kolację. Skierowali się nie do kuchni, gdzie zwykle je się posiłki, ale do salonu, gdzie zwykle odbywały się zebrania Zakonu.
- Dlaczego mnie tu przyprowadziłaś? – byli już w środku – i dlaczego jest tu tak ciemno? – chciał włączyć światło, ale samo się zapaliło i rozległo się głośne i zgodne:

- NIESPODZIANKA!!! – Byli tu chyba wszyscy. Cały Zakon Feniksa. Jego przyjaciele: Ron, Hermiona, Eleine, Mary i starsi, w tym nauczyciele Hogwartu (prócz dwóch: Snape'a i Dumbledore'a). Byli też dwaj poprzedni nauczyciele OPCM: Remus Lupin i Alastor "Szalonooki" Moody. No i wszyscy Weasley'owie, w tym Percy (!?). Harry rozejrzał się po salonie. Pod sufitem wisiał transparent:

Wszystkiego najlepszego, Harry!

Wkraczasz w dorosłe życie!

Po jednej i po drugiej stronie pomieszczenia stały zapełnione stoły. Na jednym smakołyki i kolacja, a na drugim masa prezentów dla Harry'ego. Chłopakowi zalśniły iskierki w oczach na widok takiej ilości podarunków. Uśmiechnął się oniemiały. Wszyscy zgromadzeni zaczęli składać życzenia Wybrańcowi. Gdy w końcu goście się rozeszli po salonie i zajęli się sobą, Harry mógł nareszcie zająć się swoimi prezentami.

Od państwa Weasley dostał słodycze domowej roboty oraz z Miodowego Królestwa.

Od Rona dostał książkę (!?) pod tytułem: "Jak nie łamać zasad w Quidditchu". Harry był zachwycony tym prezentem.

Od Freda i George'a dostał wszystkie gadżety z ich sklepu, w tym Bombonierki Lesera.

Od Hermiony również dostał książki (jak zwykle), a miały one tytuły: "Początki początkującego aurora", a także "Zaklęcia jasne oraz mroczne – Jak ich bezpiecznie i skutecznie używać oraz unikać".

Od Zakonu dostał... JAJO FENIKSA?! Z listu, który dostał od Lupina, wynikało, że wykluje się pod koniec następnego miesiąca.

Od Ginny dostał kilka słodyczy, lecz także pióra do pisania: neonowe, samopiszące i smakowe.

Nastała kolej na dwóch najstarszych członków z rodzeństwa Weasley. Od Charliego dostał książkę pod tytułem: "Jak znaleźć magiczne stworzenia i jak się nimi opiekować", a od Billa: "Co to jest czarna magia? – Jak skutecznie się jej przeciwstawiać".

Od Percy'ego otrzymał list, i to osobiście ze słowami:

- Przepraszam za wszystko – rudzielec zwiesił lekko głowę. W liście było napisane tak:

Drogi Harry,

Chciałem cię za wszystko przeprosić. Knot mnie zmusił do udawania, że jestem po stronie ministerstwa. Tak naprawdę wierzyłem w powrót Sam-Wiesz-Kogo, ale byłem pod naciskiem Knota. Poza tym jestem w Zakonie! Mówię poważnie. Szpiegowałem dla Dumbledore'a. Przepraszam cię również za ten list do Rona dwa lata temu. To były same kłamstwa. Umbridge była zła, ale nie tak jak Sam-Wiesz-Kto, czy Śmierciożercy. Nie przyłączyła się do nich, mogę cię zapewnić. Wiedziałem o tym, ale nie mogłem przeciwstawić się ani Korneliuszowi, ani Albusowi. Naprawdę jestem po waszej stronie. Uwierz mi, proszę! Nikt z zakonników nie wie, że jestem szpiegiem ministerstwa. Mam też dwie dobre wiadomości dla ciebie i twoich przyjaciół. Oto one:

Po pierwsze: Awansowałem! Jestem wiceministrem, ale nie mogę dawać zbyt wielu pozwoleń.

Po drugie: Rozwiązując ten problem, minister poprosił mnie, abym to ja dostarczył pozwolenie od niego dla ciebie i twoich przyjaciół, byście mieli pozwolenia na kilka rzeczy.

Na dwóch dołączonych do tych przeprosin, są pozwolenia dla was: Ciebie, Rona, Hermiony, Ginny, Eleine i Marylene. Mam nadzieję, że wam się przyda.

Pozdrawiam.

Percy Weasley

Harry gapił się na list jak urzeczony. Trwałby tak wieczność, gdyby nie Ginny. Podeszła do niego i spytała:

- Co tam jest napisane, Harry? – W odpowiedzi młodzieniec podał jej list od Percy'ego, a sam podszedł do niego i powiedział cicho:

- Wybaczę ci pod jednym warunkiem – Percy patrzył na niego ze zdziwieniem, a potem spytał.

- Jakim? – Harry patrzył na niego poważnym wzrokiem i odpowiedział:

- Wypowiedz jego imię bez cienia strachu – Rudowłosy zastanawiał się, patrząc na młodzieńca. Po chwili westchnął.

- Dobrze, zgoda – szepnął.

- Więc wypowiedz je – Starszy młodzieniec popatrzył na Harry'ego ze strachem. Wziął głęboki uspakajający oddech i powiedział na wydechu:

- V-Voldemort – rudzielec zadrżał lekko. Harry uśmiechnął się.

- Musisz poćwiczyć, ale lepsze to, niż nic. Tak więc dziękuję w imieniu moich przyjaciół – powiedział Harry, ściskając mu rękę.

- Nie ma za co, Harry i dziękuję, że mogłem je w końcu wypowiedzieć – Zielonooki wrócił do prezentów. Percy Weasley uśmiechał się, patrząc na Wybrańca oglądającego resztę prezentów. Harry zauważył pewną rzecz. Była to szkatuła. W środku zobaczył dwa medaliony w kształcie małych koron.




Harry wziął jedną z nich. Zalśniła czerwienią i złotem. Wszyscy spojrzeli w jego stronę.

- Harry! Co...? – zaczął Remus.

- Na słodką Rowenę! – pisnęła Aurelia.

- Korony Niebios! – krzyknęły Mary i Eleine.

- Co to są Korony Niebios? – spytała Ginny.

- To bardzo stare i bardzo sławne klucze, które mogą otworzyć Wrota Nieba i Piekła – wyjaśniła Aurelia – Nie sądziłam, że je zobaczę na własne oczy – wyszeptała podekscytowana.

- Potem się nimi zajmiemy. Harry co jeszcze dostałeś? – spytał Remus.
Chłopak oglądał teraz podarunek od Parkerów. Była to myślodsiewnia i... dwa testamenty!? Dopiero teraz rozdziawił usta, a oczy wyszły mu z orbit. Pierwszy testament, a raczej list, był... od Syriusza...

Kochany, Harry!

Są to moje ostatnie słowa przed śmiercią. Przepisuję ci cały mój dobytek. Dom na Grimmauld Place 12, tego durnego skrzata, oraz cały majątek ze skrytki 640.

Harry posłuchaj, bo to ważne. Lily, James i Remus byli moimi najlepszymi przyjaciółmi, a zwłaszcza James. Z pewnością twój ojciec zgodziłby się ze mną, więc daję ci klucz do domu ich w Dolinie Godryka 12. Dali mi go w dzień poprzedzający ich śmierć. Przeczuwali, że umrą, gdy zrobili Strażnikiem Tajemnicy Petera. Nie ufali mu do końca.

Przekazuję ci też mój drugi dom w południowej Anglii, oraz twój drugi dom po rodzicach Jamesa w Irlandii. Nosi nazwę Potter-Manor. To chyba wszystko.

Wiedz, że byłeś dla mnie jak syn i nigdy cię nie zapomnę. Proszę cię, Harry byś nie rozpaczał po mnie. Pokonasz Voldemorta, wierzę w ciebie!

Jeszcze jedna sprawa: Zanim Lily i James zginęli, Dumbledore powiedział w sekrecie całej naszej "piątce" o horkruksach i przepowiedni dotyczącej ciebie i Voldemorta. Nie wiem, jak to zrobisz, ale zniszczysz jego cząstki duszy. Pomścij mnie i swoich rodziców oraz tylu innych, których Voldemort zabił i torturował! Proszę! Kieruj się nadzieją, miłością i wiarą. Zjednocz domy hogwarckie.

Twój na zawsze,

Syriusz Black

P.S. Powiedz, proszę Remusowi, że od teraz jest twoim drugim ojcem chrzestnym, oczywiście za twoją zgodą.

Harry zadrżał. Spojrzał na Lunatyka. Podszedł do niego i podał mu bez słowa list od Łapy i wrócił do drugiego testamentu. Nie miał ochoty go czytać przy wszystkich (był od zmarłego dyrektora). Skierował się do swojego pokoju ze słowami:

- Wybaczcie mi na chwilę. Ten list jest osobisty. Przeczytam go u siebie – i wyszedł.

Gdy znalazł się w pokoju dzielący z Ronem i Johnem usiadł na swoim łóżku i wpatrywał się w kopertę trzymającą w swojej prawej ręce. Była koloru szkarłatno-złotego.


Chciał ją otworzyć, ale coś go powstrzymywało. Bał się tego, co przeczyta w liście, bo mogą być to złe wieści. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.

- Proszę – powiedział cicho. Do pokoju weszła Eleine. Podeszła do Pottera i stanęła naprzeciw niego. Spojrzała mu w oczy i spytała:

- Coś się stało, Harry? Czemu nie chciałeś przeczytać testamentu profesora Dumbledore'a w salonie? – Zielonooki zajrzał w jej czarne oczy. Widział tam: szczerość, zrozumienie, pewność siebie, powagę i wyrozumiałość. Po chwili zauważył, a raczej poczuł, że dziewczyna włamuje się do jego umysłu, więc zamknął go szczelnie przed czarnooką i odwrócił wzrok – Widzę, że umiesz Oklumencję – stwierdziła. Harry uśmiechnął się do niej blado i odpowiedział:

- Tak, umiem. To właśnie profesor Dumbledore nakazał Snape'owi, by mnie jej nauczył – chłopak załkał ni to ze smutku, ni to ze szczęścia, ni to ze złości. Szczerze mówiąc, te trzy uczucia kotłowały się w nim, odkąd dowiedział się, że to Voldemort zabił jego rodziców, a przede wszystkim odkąd dowiedział się o horkruksach Lorda i śmierci Dumby'ego.

- Dlaczego jeszcze nie otworzyłeś tego listu? – nie ustępowała blond włosa Parker.

- Dlatego, że się boję tego, co tam zobaczę. To, że Syriusz przepisał mi swój majątek to normalne w przeciwieństwie do testamentu Dumbledore'a! Kochałem go, jak dziadka, którego nigdy nie miałem! – Teraz Harry otwarcie płakał i wypuścił z rąk szkarłatno-złoty list. Eleine, nie zwracając uwagi na szlochy Wybrańca, wzięła do rąk kopertę. Otworzyła i przeczytała na głos.

Ja, Albus Persiwal Wulfryk Brian Dumbledore, w pełni sił umysłowych i fizycznych przekazuję:

Dom w Dolinie Godryka nr 17 Dumbledore-Manor mojemu bratu Aberforthowi Dumbledore'owi.

Majątek ze skrytki 725 przekazuję rodzinom Weasley i Parker.

Ronaldowi Bilusowi Weasley'owi ofiarowuję mój Wygaszasz, by rozświetlał mu drogę, gdy wygaśnie cała nadzieja.

Hermionie Joan Granger daje książkę "Baśnie brada Beedle'a", być może da jej to inspirację dalszych nauk.

Harry'emu Jamesowi Potterowi pozostawiam znicza, którego złapał podczas pierwszego meczu Quidditcha w Hogwarcie, na pamiątkę satysfakcji płynącej z wytrwałości i sprawności, moją myślodsiewnię i miecz Godryka Gryffindora, który został ukryty i tylko on jeden może go odnaleźć. A także wszystkie notatki i wspomnienia na temat Lorda Voldemorta i moich ostatnich podróży (on wie, jakie to notatki chodzi).

Drugi dom we wschodniej Anglii przekazuję Aurelii Parker i jej dzieciom.

Proszę, by dołączony do testamentu list został przekazany Harry'emu.

Wasz na zawsze...

Albus Persiwal Wulfryk Brian Dumbledore

Eleine patrzyła na list przez kilka chwil, a potem wzięła za rękę rozpłakanego Harry'ego i zeszła na dół. W salonie siedzieli i rozmawiali goście, a także przyjaciele Wybrańca. Gdy dziewczyna dała znak chrząknięciem, że są w pomieszczeniu, wszyscy zwrócili ku nim głowy. Ron i Hermiona podeszli do jubilata i zapytali zgodnie:

- Co się dzieje, Harry? – Ten chciał już wracać na górę, gdy blond włosa zaciągnęła go na fotel przed kominkiem, mówiąc do reszty, by poczekali chwilę, bo chce zamienić z nim kilka słów. Potter opierał się, ale dziewczyna nie poddawała się i posadziła w fotelu.

~ Musisz im to powiedzieć. Pomimo złożonej obietnicy wobec Dumbledore'a musisz im też powiedzieć o przepowiedni. Tak, Harry, wiemy o niej i wiemy, co ona głosi ~ Mówiła do niego telepatycznie.

~ Nie ma mowy! Nie powiem im o wyprawie z dyrektorem! A tym bardziej o przepowiedni... A poza tym, jeśli mówisz "powiemy" to mówisz o sobie, Mary, Aurelii i Johnie? ~ spytał Wybraniec, również mówiąc do dziewczyny telepatycznie.

~ Tak, Harry. Musisz im o tym powiedzieć. O przepowiedni i horkruksach. Ulży ci. Zaufaj nam i dyrektorowi. Gdy o nich powiesz, pomogą ci w zabiciu mojego ojca. Ja go nienawidzę! Chcę, by umarł! Proszę, Harry ~ błagała dziewczyna. Harry patrzył na blondynkę i zastanawiał się, czy można jej ufać? ~ Można Harry, można mi ufać ~ Ten uśmiechnął się.

- Więc dobrze, powiem im – Postanowił, mówiąc tym razem na głos i stanął pośrodku pomieszczenia. Blond włosa Parker wpatrywała się w każdego z osobna, zastanawiając się, czy można im zaufać. Po kilku chwilach stwierdziła, że można.

- Posłuchajcie. Zastanawiało was, gdzie wybierałem się z profesorem Dumbledorem na kilka godzin przez ostatni rok? – spytał Harry. Wszyscy kiwnęli głowami z wyjątkiem Rona i Hermiony – Więc mówię: Dyrektor szukał horkruksów – i opowiedział, co usłyszał i zobaczył w ubiegłym roku na temat przeszłości Lorda Voldemorta. Gdy zielonooki skończył, Eleine dodała, zwracając się do matki:

- Mamy tu testament profesora Dumbledore'a. Dyrektor przepisał nam połowę swojego majątku, a także drugi swój dom. Harry'emu dał wszystkie notatki na temat swoich wypraw z życia Lorda. Wskazówki jak znaleźć i zniszczyć horkruksy, Złoty Znicz i miecz Godryka Gryffindora – teraz dziewczyna zwróciła się bezpośrednio do Harry'ego – Masz, to list od Dumbledore'a dla ciebie. Idź do kuchni. Nikt nie będzie ci przeszkadzać, dopilnuję tego – Po tych słowach zrobiła coś zaskakującego. Natomiast pocałowała namiętnie Harry'ego w usta i poszła do sióstr, wymieniając z nimi kilka słów. Wszyscy czekali na reakcję młodzieńca. Ten stał przez dobrą minutę jak słup soli, a potem poszedł do sąsiedniego pomieszczenia, czyli do kuchni. Na jego twarzy było widać błogie szczęście i rumieniec. Usiadł przy stole i zaczął czytać poniższy list:

Kochany Harry

Właśnie zbieram się do wyjazdu z tobą po horkruksa. Nie jestem pewien czy przeżyję, ale na drugiej kartce jest napisane, co chce przepisać odpowiednim osobom, gdybym nie przeżył.

Harry, posłuchaj mnie. Zawsze ufaj miłości, ufaj przyjaciołom, zawieraj przyjaźnie, nie ważne, jakie i z kim, ale zawieraj, ufając intuicji, miłości i przyjaźni. Powiedz Ronowi i Hermionie o przepowiedni. Zasłużyli na zaufanie, więc im powiedz.

Chcę ci Harry coś jeszcze powiedzieć. Aurelia Linda Parker jest twoją matką chrzestną, ale też bliźniaczką twojej matki, daleką krewną Remusa. Poza tym Lily, Petunia i Aurelia są córkami Voldemorta, a ty jesteś jego wnukiem. Lily i Aurelia są różne w wyglądzie, ale takie same w charakterze i w sercu. Potrafią znaleźć głębię duszy utęsknionej oraz mrocznej i wydobyć z niej jak najwięcej dobra. Mają jeszcze brata Aidrene'a, ale za mało o nim wiem. Ukrywałem tę informację przez tyle lat przed tobą dla twojego dobra. Mógłbyś wcześniej nie zrozumieć, albo zrujnować coś w swoim życiu, jak to zrobiłeś z moim gabinetem...

Jeszcze dwie sprawy. Pierwsza:

Proszę, abyś został przywódcą Zakonu Feniksa. Nadajesz się.

Druga to:

Znajdź te horkruksy. Znajdź je i zniszcz, Harry, a pokonasz Lorda Voldemorta i uwolnij świat. Pomścij wszystkich, co zginęli z jego rąk! Jesteś Jedyną Osobą, Która Może Tego Dokonać!
Ach, Harry jeśli chodzi o Fawkesa, to należy do ciebie. Lubi cię, więc z przyjemnością będzie ci służył i będzie twoim przyjacielem, lecz muszę cię przestrzec w jego sprawie.
Posłuchaj. Rzuciłem zaklęcie na Fawkesa i na ciebie (zaraz po tym jak uświadomiłem sobie, że umrę), że gdy ty umrzesz to i on też. Więc uważaj na siebie i na niego, oraz pamiętaj, że cię kochałem jak wnuka.

Zapamiętaj sobie jeszcze te słowa:

Zaufanie, miłość, przyjaźń, wiara, rodzina, pomoc bliźnim. To najważniejsze rzeczy na świecie!

Twój na zawsze,

Albus Dumbledore

P.S.1. Wszyscy liczą na ciebie! Nie daj się mu! Daj z siebie wszystko! Pokonasz go!

P.S.2. Przebacz Severusowi. On kochał Lily za szkolnych lat i nadal kocha, więc mu przebacz, gdy nadarzy się okazja.

P.S.3. Jest ktoś w twoim życiu. Masz rodzinę, którą ukrywałem wraz z pewnym mężczyzną, który ten znał Voldemorta za szkolnych lat. Zaufaj mu, a wszystko się wyjaśni.

Harry płakał z każdym wersem, aż pergamin i on sam zrobili się mokrzy od jego łez. Wstał, skierował się do salonu i podszedł do Remusa oraz Aurelii, którzy stali przy kominku. Podał im bez słowa list od dyrektora. 'Jest to moja ostatnia rodzina'. Pomyślał.

~~*~~

Przez cały sierpień jajo feniksa, które Harry dostał na urodziny, nieco urosło, ale się jeszcze nie wykluło. Dowiedział się z książek, które dostał od Davida na początku wakacji, że jajo feniksa trzeba trzymać w cieple. I tak robił. Nie miał jeszcze tylko dla niego imienia, bo nie wiedział, czy to będzie dziewczynka, czy może chłopiec. Postanowił dowiedzieć się więcej na ic temat. Wziął książkę o magicznych zwierzętach. Znalazł odpowiedni rozdział dotyczących mistycznych ptaków i przeczytał te słowa:

Feniksy

Co to jest feniks?

Feniks to jedna z legendarnych baśniowych istot. Mityczny ptak-symbol, bohater niezwykłych legend wielu kultur m.in. starożytnego Egiptu i Chin, w których zawsze odradza się z popiołów. Dzięki chrześcijaństwu, czerpiącemu też z kultur starożytnych z Egiptu poprzez antyczną Grecję i Rzym przeniknął do naszej cywilizacji.

Jakim jest symbolem?

Feniks jest symbolem kultu Słońca, symbolem ognia, powietrza, burzy, zmartwychwstania, zmiany, twórczości, długowieczności, wiecznej młodości, nieśmiertelności, epok, eonów, poświęcenia się, dziewictwa, czystości, umiarkowania, sprawiedliwości, nadziei, wytrwałości, męskości, samowystarczalności, życia z chwili na chwilę, zmiany, snu, czerwonego kamienia, przeciwieństwo orła.

Charakter feniksa.

Symbolizm feniksa ma charakter ambiwalentny: jest ptakiem lunarnym poprzez skojarzenia z księżycem w nowiu, ale i solarnym jako ognisty ptak. W ikonografii alchemików feniks przedstawiał kamień filozoficzny, który powstaje z całkowitego spalenia i dokonanej transmutacji surowca Wielkiego Dzieła magnum opus w tajnym ogniu zesłanym z nieba. Stąd emblemat farmaceutów i aptekarzy (w formie pelikana). W heraldyce zazwyczaj pojawia się jako klejnot – podobny do orła wyłania się spomiędzy płomieni.

Wygląd

Feniks jest ptakiem wielkości łabędzia, o błyszczącym, złocisto-szkarłatnym, gdyż żywi się rosą i ziołami. Jego łzy mają silną uzdrawiającą moc, a on sam może przenosić największe ciężary. Nie, którzy piszą, że łzy feniksa są kadzidłem, a jego krew balsamem. Pieśń feniksa jest magiczna. Uważa się, że dodaje odwagi ludziom o czystym sercu, a napaja strachem serca nieczystych. Jego dotknięcie nie niszczy nawet roślin, dlatego uważany jest za uosobienie delikatności i niewinności.

Wiek feniksa

Na temat wieku feniksa istnieje wiele teorii. Niektórzy twierdzą, że żyje 1000 lat. Jednak najczęściej w utworach starożytnych pisarzy feniks żyje 500 lat.
Feniks nie jest zwykłym zwierzęciem, nie daje się złapać byle komu, a sam przywiązuje się tylko do ludzi o czystym i szlachetnym sercu.

Harry był uradowany tymi informacjami, ale teraz obecnie miał dylemat: jak nazwać tego ptaka? Musiało być to imię znaczące dla niego – dla Harry'ego, a jednocześnie pasujące do ptaka i dające do myślenia. I tak robił przez ostatni tydzień. Nieraz szukał w książkach danymi od przyjaciół o imionach dla zwierząt i ich znaczeniu. Nagle usłyszał dźwięk od strony biurka. Spojrzał w tamtą stronę i zobaczył, że z jaja wylatuje czerwony dym.

- O, Merlinie! – wyszeptał. Wybiegł z pokoju, pognał do kuchni i zawołał od progu – Chodźcie szybko!! Wykluwa się!! – Wszyscy spojrzeli na niego i jak jeden mąż pobiegli za Potterem. W pokoju Rona, Harry'ego i Johna było widać czerwony dym wylatujący najwyraźniej z jajka. Wszyscy patrzyli jak zahipnotyzowani w proces toczący się przed nimi. Wpatrywali się głównie w jajko, które nagle pękło na cztery. Wyszło z niego pisklę i spojrzało na zgromadzonych.

- Weź je do ręki, Harry – rozległ się głos Eleine, więc zielonooki wziął nieopierzone pisklę na ręce i wpatrywał się w nie.

- To chłopiec, czy dziewczynka? – spytał Ron.

- Myślę, że dziewczynka – odparł Harry.

- A skąd wiesz? – spytała Hermiona.

- Intuicja – odpowiedział, patrząc na przyjaciółkę.

- Jak ją nazwiesz? - spytała Mary.

- Hmmm... Co powiecie na imię Kahlan*? – Pisklę spojrzało na niego i zaczęło ćwierkać radośnie – Podoba się jej – powiedział uradowany.

- Przecież widać – stwierdziła Hermiona.

- Więc od tej chwili nazywasz się Kahlan – ptak jeszcze bardziej się rozćwierkał z radości.


__________________________________________________

Od autorki:
* Kahlan – czytaj Kejlen. Imię wzięłam z filmu "Miecz Prawdy".

Tablica ogłoszeń

UWAGA!
Opowiadanie zostało przeniesione z poprawakami na wattpad.com. Szukajcie nicku: Cessidy84.


P.S. Byłabym wdzięczna, gdyby ktoś jeszcze raz przeczytał opowiadanie, bo pojawiły się poprawki.